
Planowanie ślubu to z pozoru prosta sprawa – spisujecie marzenia, sprawdzacie ceny, mnożycie przez liczbę gości i wydaje wam się, że macie gotowy budżet. Z czasem jednak okazuje się, że znaczenie mają też mniejsze, zupełnie niespodziewane wydatki! Jak zatem ogarnąć finanse, żeby nie zbankrutować przed dniem ślubu? O czym pamiętać podczas planowania budżetu?
Cena za talerzyk – co tak naprawdę kryje umowa?
Wiele osób uważa, że kwota podana przez managera za talerzyk to absolutnie wszystko, za co przyjdzie im zapłacić. Niestety – nic bardziej mylnego. Przeglądając oferty sal weselnych, szybko uświadamiacie sobie, że podstawowy pakiet to dopiero początek drogi. Często nie ma w nim chociażby napojów gazowanych, alkoholu czy ciast, za które trzeba zapłacić osobno.
Korkowe i serwisowe
Decyzja o przyniesieniu własnego alkoholu albo zamówieniu tortu z ulubionej cukierni wydaje się świetnym sposobem na oszczędność. Trzeba jednak pamiętać o tak zwanym „korkowym” – czyli opłacie, jaką lokal pobiera za chłodzenie i podanie trunków. Podobnie jest z ciastem czy tortem z zewnątrz. Restauracja naliczy prowizję za to, że kelnerzy wezmą je do rąk i rozdadzą gościom.
Koszty nocnych nadgodzin
Parkiet pęka w szwach, goście nie chcą wracać do domów, a muzyka gra w najlepsze? Brzmi wspaniale, dopóki nie uświadomicie sobie, że każda dodatkowa godzina imprezy to dodatkowy rachunek. Płacicie wtedy nie tylko za DJ-a lub zespół, ale też za nadgodziny dla kelnerów, kucharzy i ochrony obiektu. Te koszty potrafią urosnąć do sporych kwot, jeśli nie ustalicie tego na samym początku.
Urzędy, kościoły i papierologia
Jeszcze przed samą imprezą czeka was cała ścieżka formalności, która kosztuje zaskakująco dużo. Do wydatków, o których łatwo zapomnieć, należą m.in.:
- opłaty za dokumenty w urzędzie stanu cywilnego i akty małżeństwa,
- tradycyjne ofiary w kościele za ślub, zapowiedzi oraz pracę organisty i kościelnego,
- obowiązkowe nauki przedmałżeńskie oraz spotkania w katolickiej poradni rodzinnej,
- tłumaczenia przysięgłe dokumentów, jeśli w grę wchodzi ślub międzynarodowy.
Kwiaty, papeteria i inne detale
Jak się okazuje – małe rzeczy potrafią pochłonąć najwięcej pieniędzy. Zamawiając zaproszenia, rzadko liczycie koszt winietek, bilecików z prośbą o wino zamiast kwiatów czy kopert. Z kolei florystka nie wyceni wam tylko bukietu panny młodej, ale też kompozycje na stoły, dekorację wejścia i ściankę za waszymi plecami, przez co kwota może wzrosnąć.
A co z poprawinami?
Organizowanie drugiego dnia wesela to piękna tradycja, ale rzadko kiedy kończy się na skromnym rosole. Poprawiny to kolejna opłata za wynajem sali, ponowna praca obsługi, domawianie jedzenia i organizacja sprzątania. Często kosztują znacznie więcej, niż początkowo zakładaliście, gdyż goście jedzą z większym apetytem po całonocnej zabawie.
Gdy w waszych głowach rodzi się wizja idealnego, bajkowego przyjęcia, a zachwycające sale weselne w Warszawie kuszą swoimi wnętrzami, łatwo stracić czujność finansową. Kontrolowanie weselnych wydatków wymaga przede wszystkim spokoju, czytania małego druku w umowach i zostawienia sobie finansowej poduszki bezpieczeństwa. Zawsze warto dopytywać o detale, zanim wpłacicie pierwszy zadatek.
Artykuł sponsorowany





